• Stan prawny na: 2026-05-16
Sprzedawca może używać nazw i znaków towarowych marek, jeżeli robi to w celu rzetelnego opisania oryginalnych towarów i nie sugeruje, że jest oficjalnym dystrybutorem lub partnerem producenta.
Kluczowe jest pochodzenie odzieży. Towary wprowadzone do obrotu w EOG przez uprawnionego lub za jego zgodą co do zasady można dalej sprzedawać i reklamować, natomiast import z USA wymaga szczególnej ostrożności.

W handlu odzieżą znaki towarowe mają podstawowe znaczenie. Marka wpływa na cenę, rozpoznawalność produktu i decyzję klienta, dlatego sprzedawca co do zasady może poinformować, że oferuje odzież określonego producenta. Nie oznacza to jednak pełnej swobody w używaniu logo i nazw marek w dowolnym miejscu oraz w dowolnej formie.
Znak towarowy chroni oznaczenie, które pozwala odróżnić towary jednego przedsiębiorcy od towarów innych przedsiębiorców. Na gruncie Prawa własności przemysłowej właściciel prawa ochronnego może zakazywać używania znaku w obrocie gospodarczym, w tym umieszczania go na towarach, oferowania towarów pod tym znakiem, importu, eksportu, składowania w celu sprzedaży oraz używania znaku w reklamie.
Jednocześnie prawo do znaku nie jest nieograniczone. Sprzedawca oryginalnych produktów może posługiwać się nazwą marki, jeżeli jest to konieczne do poinformowania klienta, jaki towar jest oferowany, a sposób użycia jest zgodny z uczciwymi praktykami w handlu.
Masz problem prawny podobny do opisanego w artykule?
Opisz swoją sprawę prawnikowi ›Wycena zwykle w ciągu 1 godziny • Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje
Najbezpieczniejsze jest używanie słownych oznaczeń marki w opisach konkretnych produktów, na przykład w nazwie towaru, specyfikacji, filtrach sklepu, fakturze lub ofercie hurtowej. Takie użycie ma charakter informacyjny, jeśli klient musi wiedzieć, czy kupuje odzież danej marki, czy tylko produkt podobny stylistycznie.
Opis powinien być precyzyjny. Jeżeli produkt jest oryginalny, można wskazać markę, model, rozmiar, skład, stan, kolekcję, kraj pochodzenia, numer referencyjny albo inne cechy, o ile są prawdziwe. Nie należy natomiast używać oznaczeń w sposób, który sugeruje, że przedsiębiorca jest oficjalnym sklepem, autoryzowanym dystrybutorem, przedstawicielem marki lub częścią sieci sprzedaży producenta, jeżeli tak nie jest.
W praktyce warto rozważyć umieszczenie w regulaminie lub stopce sklepu jasnej informacji, że nazwy i znaki towarowe należą do ich właścicieli, a sklep wykorzystuje je wyłącznie w celu identyfikacji oferowanych produktów. Taka klauzula nie usuwa wszystkich ryzyk, ale ogranicza możliwość zarzutu wprowadzania klientów w błąd.
Logo jest również znakiem towarowym, a często dodatkowo może być chronione jako utwór graficzny. Dlatego jego używanie wymaga większej ostrożności niż samo podanie nazwy marki w opisie produktu.
Sprzedawca może użyć logo w takim zakresie, w jakim jest to potrzebne do rzetelnego pokazania, że oferuje oryginalny produkt danej marki. Typowym przykładem jest zdjęcie rzeczywistego towaru, na którym widnieje metka, naszywka, nadruk albo opakowanie z logo. Bardziej ryzykowne jest wykorzystywanie logo jako głównego elementu reklamy sklepu, w nagłówku strony, w banerze, w domenie, w nazwie profilu społecznościowego albo na ulotce sugerującej oficjalną współpracę z marką.
Reklama powinna dotyczyć faktycznie oferowanych produktów. Nie należy wykorzystywać logo znanej marki wyłącznie po to, aby przyciągnąć ruch do sklepu, jeśli klient po wejściu na stronę otrzymuje przede wszystkim ofertę innych produktów. Może to zostać ocenione jako naruszenie praw do znaku, czyn nieuczciwej konkurencji albo wprowadzająca w błąd praktyka rynkowa.
Najważniejszą instytucją dla odsprzedaży markowej odzieży jest wyczerpanie prawa do znaku towarowego. W uproszczeniu oznacza ono, że po legalnym wprowadzeniu towaru do obrotu w Europejskim Obszarze Gospodarczym przez właściciela znaku albo za jego zgodą, właściciel nie może co do zasady sprzeciwiać się dalszej sprzedaży tego konkretnego egzemplarza towaru.
Wyczerpanie prawa obejmuje nie tylko samą sprzedaż, ale także możliwość informowania klientów o towarze i jego reklamowania w sposób potrzebny do dalszej odsprzedaży. Potwierdza to orzecznictwo, w tym wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 października 2004 r., sygn. akt III CK 410/03, oraz wyrok Trybunału Sprawiedliwości z dnia 4 listopada 1997 r. w sprawie C-337/95, Parfums Christian Dior przeciwko Evora.
Właściciel znaku może jednak sprzeciwić się dalszemu obrotowi, jeżeli istnieją uzasadnione powody. W praktyce chodzi zwłaszcza o sytuacje, gdy towar został przerobiony, uszkodzony, przepakowany w sposób szkodzący renomie marki, sprzedawany jako nowy mimo wad albo reklamowany w otoczeniu, które poważnie narusza prestiż znaku.
Jeżeli odzież została wprowadzona do obrotu w UE lub EOG przez właściciela znaku albo za jego zgodą, dalsza sprzedaż w Polsce jest zwykle dopuszczalna. Dotyczy to między innymi towaru kupionego od legalnego dystrybutora, hurtowni lub innego pośrednika działającego w tym obszarze, o ile pochodzenie towaru można wykazać dokumentami.
Samo określenie „Europa” nie wystarcza. Nie każde państwo europejskie należy do EOG, a znaczenie ma nie tylko miejsce zakupu, lecz także to, gdzie i za czyją zgodą towar po raz pierwszy trafił do obrotu. Przy zakupach od pośredników należy zachować faktury, specyfikacje partii, korespondencję handlową, dokumenty transportowe i informacje o źródle pochodzenia produktów.
Inaczej wygląda import z USA. Oryginalny towar kupiony poza EOG nie korzysta automatycznie z wyczerpania prawa na rynku europejskim. Jeżeli właściciel znaku nie wyraził zgody na wprowadzenie tych egzemplarzy do obrotu w EOG, sprzedaż w Polsce może zostać potraktowana jako naruszenie prawa do znaku towarowego. Ryzyko dotyczy zwłaszcza importu równoległego odzieży luksusowej, limitowanych kolekcji, outletów spoza EOG oraz partii bez przejrzystych dokumentów pochodzenia.
Sprzedawca powinien odróżnić dwie sytuacje. Pierwsza to sprzedaż oryginalnej odzieży, ale sprowadzonej z rynku, na którym nie doszło do wyczerpania prawa w EOG. Druga to obrót towarem podrobionym, który bezprawnie wykorzystuje znak towarowy. Druga sytuacja jest znacznie poważniejsza i może prowadzić nie tylko do roszczeń cywilnych, ale także do odpowiedzialności karnej przewidzianej w Prawie własności przemysłowej.
W obrocie hurtowym nie wystarczy zapewnienie pośrednika, że towar jest „oryginalny”. Warto wprowadzić procedurę weryfikacji dostawców: sprawdzać historię kontrahenta, żądać dokumentów zakupu, analizować ceny rażąco odbiegające od rynku, kontrolować jakość metek i opakowań oraz dokumentować przebieg dostawy. Im bardziej znana marka i im większa partia towaru, tym większe znaczenie dowodowe mają dokumenty.
Jeżeli uprawniony do znaku zakwestionuje sprzedaż, może żądać między innymi zaniechania naruszeń, usunięcia skutków naruszenia, wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, odszkodowania, zniszczenia towarów naruszających prawo oraz publikacji oświadczenia. W sporach o znaki towarowe duże znaczenie ma szybkie zabezpieczenie dowodów legalnego pochodzenia towaru.
Zdjęcia wykorzystywane w sklepie internetowym lub ulotkach służą sprzedaży, więc mają charakter komercyjny. Nie należy zakładać, że można dowolnie kopiować fotografie z katalogów producenta, oficjalnych sklepów, kampanii reklamowych lub profili społecznościowych marek. Takie materiały mogą być chronione prawem autorskim, a ich użycie zwykle wymaga licencji albo zgody.
Bezpieczniejszym rozwiązaniem jest wykonywanie własnych zdjęć rzeczywiście oferowanych produktów. Na takich fotografiach może być widoczne logo znajdujące się na ubraniu, metce lub opakowaniu, jeżeli zdjęcie służy pokazaniu konkretnego towaru. Nie powinno się jednak dodatkowo wycinać logo i używać go jako samodzielnego elementu graficznego kampanii, jeśli nie ma na to zgody właściciela praw.
Jeżeli producent lub dystrybutor udostępnia pakiet zdjęć, opisów i logotypów, trzeba sprawdzić warunki korzystania. Zgoda może być ograniczona do autoryzowanych sprzedawców, określonego terytorium, konkretnego kanału sprzedaży albo czasu trwania współpracy.
Poniższe sytuacje pokazują, kiedy użycie marki w sprzedaży odzieży może być dopuszczalne, a kiedy staje się ryzykowne.
Sklep kupuje partię oryginalnych bluz od hurtowni działającej w Niemczech. Z dokumentów wynika, że towar został wcześniej wprowadzony do obrotu w EOG przez autoryzowanego dystrybutora. Sprzedawca może opisać produkty nazwą marki, pokazać własne zdjęcia bluz z widocznym logo i reklamować konkretną dostępną partię, o ile nie sugeruje, że jest oficjalnym sklepem producenta.
Przedsiębiorca sprowadza z USA oryginalne kurtki znanej marki, kupione od pośrednika z outletu. Nie ma dokumentów potwierdzających zgodę właściciela znaku na wprowadzenie tych egzemplarzy do obrotu w EOG. Mimo autentyczności towaru sprzedaż w Polsce może być kwestionowana przez właściciela znaku, ponieważ wyczerpanie prawa nie wynika automatycznie z zakupu poza EOG.
Sprzedawca używa dużego logo marki w nagłówku strony i w reklamach, a nazwa sklepu brzmi podobnie do oficjalnego kanału sprzedaży producenta. Nawet jeśli część towaru jest oryginalna, taki sposób prezentacji może wprowadzać klientów w błąd co do powiązania z marką i zwiększać ryzyko roszczeń.
Tak, jeżeli informacja jest prawdziwa i dotyczy konkretnych oryginalnych produktów. Nazwa marki powinna służyć identyfikacji towaru, a nie tworzeniu wrażenia, że sklep jest oficjalnym przedstawicielem producenta.
To zależy od sposobu użycia. Logo widoczne na zdjęciu oferowanego produktu jest zwykle mniej ryzykowne niż samodzielne użycie logo jako głównego elementu reklamy sklepu. Baner nie powinien sugerować autoryzacji ani szczególnej współpracy z właścicielem marki.
Może, ale sam fakt oryginalności nie wystarcza. Trzeba ocenić, czy właściciel znaku zgodził się na wprowadzenie tych konkretnych egzemplarzy do obrotu w EOG. Bez takiej zgody import równoległy może naruszać prawo do znaku towarowego.
Co do zasady nie należy tego robić bez zgody. Fotografie produktowe, opisy katalogowe i grafiki reklamowe mogą być chronione prawem autorskim. Bezpieczniej wykonać własne zdjęcia oferowanych rzeczy albo uzyskać pisemną licencję.
Nie. Informacja, że znaki towarowe należą do ich właścicieli, może ograniczać ryzyko wprowadzenia klientów w błąd, ale nie zalegalizuje importu spoza EOG bez zgody uprawnionego ani używania cudzych materiałów reklamowych bez licencji.
Potrzebujesz pomocy w swojej sprawie?
Opisz swoją sprawę prawnikowi ›
Wycena zwykle w ciągu 1 godziny
Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje
Nie znalazłeś odpowiedzi na swoje pytania? Opisz nam swoją sprawę wypełniając formularz poniżej ▼▼▼ Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje.
Zapytaj prawnika - porady prawne online
Opracowanie redakcyjne na podstawie porady prawnej. Ekspert merytoryczny: Wioletta Dyl
Radca prawny, absolwentka prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego. Udziela porad prawnych z zakresu prawa autorskiego , nowych technologii , ochrony danych osobowych , a także prawa konkurencji ,...
>> więcej informacjiZapytaj prawnika