• Data: 2026-02-11 • Autor: Marta Słomka
Pierwotne brzmienie Statutu spółdzielni będącej w likwidacji (nie jest to spółdzielnia mieszkaniowa) stanowiło:
W brzmieniu nadanym 26.04.2014 r. Statut otrzymał następujące postanowienia:
Uchwałami z 14.06.2007 r. oraz 27.07.2007 r. Spółdzielnia została postawiona w stan likwidacji. Likwidator twierdzi, że mandat Przedstawicieli wybranych w czasie likwidacji – 27.01.2012 r. – wygasł po 2 latach, a kadencja Rady Nadzorczej wybranej 15.02.2012 r. wygasła po 4 latach. Przedstawiciele podnoszą, że ich mandaty trwają nadal, zaś Rada Nadzorcza uważa, że jej kadencja również nadal trwa.
Likwidator powołuje się na rzekomą sprzeczność postanowień Statutu w brzmieniu nadanym 26.04.2014 r. z art. 37 § 1 oraz art. 45 § 4 Prawa spółdzielczego, które nie przewidują nieoznaczonego czasu trwania mandatu Przedstawiciela ani kadencji Rady Nadzorczej, w szczególności przez sformułowanie, że trwają one „do zakończenia likwidacji”. Pytania:
.jpg)
Ustalenie, które stanowisko jest prawidłowe, zależy przede wszystkim od oceny legalności zapisu statutu o przedłużeniu kadencji de facto na czas nieoznaczony. Jeśli uznać ten zapis za sprzeczny z ustawą bądź nieważny, wówczas mandat przedstawicieli wybranych w 2012 r. i kadencja rady nadzorczej z 2012 r. wygasły z upływem okresów przewidzianych w poprzednim statucie (tj. odpowiednio ok. 2014 i 2016 r.). W takim scenariuszu obecnie formalnie brak jest ważnie umocowanych przedstawicieli i członków rady – ich mandaty wygasły, a jakiekolwiek czynności dokonane po wygaśnięciu mogłyby być kwestionowane jako podjęte przez osoby nieposiadające mandatu.
Z kolei jeżeli przyjąć, że statutowa zmiana z 2014 r. jest ważna i skuteczna, to należałoby uznać, że mandaty organów wybranych w 2012 r. zostały przedłużone aż do zakończenia likwidacji (czyli nadal trwają). W takim przypadku organy te zachowałyby ciągłość umocowania, a ich decyzje pozostawałyby formalnie ważne.
Należy jednak zauważyć, że już sam sposób dokonania zmiany statutu w 2014 r. może rodzić wątpliwości: jeśli mandat przedstawicieli wygasał w styczniu 2014 r., to w chwili uchwalania nowego statutu w kwietniu 2014 r. ich mandat mógł być już wygasły. Gdyby tak było, ważność uchwały zmieniającej statut (a tym samym ważność przedłużenia kadencji) mogłaby zostać podważona z powodu braku kompetencji zebrania przedstawicieli złożonego z osób o wygasłych mandatach. Z drugiej strony, w wielu statutach spółdzielni kadencje przedstawicieli są tak ukształtowane, że trwają do odbycia określonego zebrania (np. do Zebrania Przedstawicieli w danym roku), co mogło oznaczać, że mandaty 2012 r. trwały co najmniej do zebrania zwołanego w 2014 r. celem zmiany statutu. Szczegóły te wymagają jednak analizy konkretnego brzmienia statutu sprzed nowelizacji.
Zatem istnieją dwie rozbieżne interpretacje. Pierwsza – reprezentowana przez likwidatora – prowadzi do wniosku, że mandaty organów z 2012 r. już wygasły (brak kadencji na czas nieoznaczony w świetle ustawy). Druga – prezentowana przez zainteresowanych członków organów – wskazuje, że mandaty nadal trwają na mocy ważnego ich zdaniem statutu. Rozstrzygnięcie zależy zatem od oceny dopuszczalności takiego zapisu statutowego oraz jego zgodności z prawem, co zostanie przeanalizowane poniżej.
Kluczową kwestią prawną jest to, czy prawo spółdzielcze dopuszcza, aby statut przewidywał mandat przedstawiciela lub kadencję rady nadzorczej trwające do nieoznaczonego momentu przyszłego (zakończenia likwidacji), zamiast określonego okresu (np. określonej liczby lat).
Prawo spółdzielcze expressis verbis nie podaje sztywnych długości kadencji organów (poza spółdzielniami mieszkaniowymi), jednak stawia pewne wymogi co do uregulowania kadencyjności w statucie. Jak już wskazano, art. 37 § 1 Prawa spółdzielczego stanowi, że w przypadku wprowadzenia zebrania przedstawicieli statut „powinien określać (...) czas trwania przedstawicielstwa”. Z kolei art. 45 § 4 tej ustawy wymaga, by kadencja rady nadzorczej została określona w statucie. Przepisy te nie precyzują, jak długi ma być czas trwania kadencji, lecz nakładają obowiązek jego określenia. Można argumentować, że sformułowanie „czas trwania” implikuje czas oznaczony – czyli wskazanie konkretnej długości kadencji (np. liczby lat lub zasad obliczania początku i końca kadencji). W typowych statutach spółdzielni przedstawicielstwo i kadencje rady nadzorczej są określone najczęściej na konkretną liczbę lat (np. 2, 3 lub 4 lata) lub do określonego wydarzenia cyklicznego (np. do walnego zgromadzenia w określonym roku).
Zapis statutu przewidujący kadencję trwającą „do zakończenia likwidacji” oznacza, że moment wygaśnięcia mandatu jest nieznany w chwili wyboru (może nastąpić w bliżej nieokreślonej przyszłości, zależnie od długości postępowania likwidacyjnego). Jest to więc kadencja o czasie nieoznaczonym, uzależniona od wystąpienia zdarzenia przyszłego, którego data nie jest z góry ustalona. Taki mechanizm budzi wątpliwości z punktu widzenia zasady kadencyjności i okresowej wymiany władz spółdzielni. Można podnieść, że intencją ustawodawcy w art. 37 § 1 i 45 § 4 Pr. spółdz. było zapewnienie, by członkowie organów byli wybierani na konkretne, ograniczone kadencje, po upływie których następuje ponowny wybór (co stanowi mechanizm demokratycznej kontroli). Zapis przewidujący potencjalnie bardzo długą, nieokreśloną kadencję mógłby pozostawać w sprzeczności z duchem tych przepisów, choć literalnie przepisy mówią jedynie o „określeniu” czasu trwania (co statut formalnie czyni, choć w sposób szczególny – poprzez odwołanie do zdarzenia przyszłego).
Brak jest wyraźnego przepisu ustawowego wprost zakazującego kadencji na czas nieoznaczony w spółdzielniach (poza sektorowymi regulacjami dotyczącymi spółdzielni mieszkaniowych). Warto jednak zauważyć, że w przypadku spółdzielni mieszkaniowych ustawodawca zareagował na problemy z nadmiernie długimi lub niekontrolowanymi kadencjami organów, wprowadzając w 2007 r. bezwzględne ograniczenia: zgodnie z art. 82 ust. 4 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych kadencja rady nadzorczej nie może trwać dłużej niż 3 lata, a członek rady nie może sprawować funkcji dłużej niż przez dwie kolejne kadencje. Choć przepisy te dotyczą tylko spółdzielni mieszkaniowych, wyrażają pewną ogólną tendencję ustawodawcy do ograniczania zbyt długiego sprawowania mandatów w spółdzielniach w imię demokratyzacji i kontroli społecznej. Analogicznie, w ustawie Prawo spółdzielcze (ogólnej) brak limitu długości kadencji, ale przyjmuje się, że statut powinien przewidzieć rozsądnie ograniczony czas trwania kadencji.
Zwolennicy dopuszczalności kadencji „do końca likwidacji” mogliby argumentować, że skoro Prawo spółdzielcze milczy na temat maksymalnej długości kadencji w tego typu spółdzielniach, to statut – wyraz autonomii spółdzielni – może w wyjątkowej sytuacji przewidzieć niestandardowy sposób określenia kadencji. Podkreślą zapewne, że likwidacja to stan nadzwyczajny, często wiążący się z ograniczeniem działalności spółdzielni i spadkiem aktywności członków. Wprowadzenie ciągłości składu organów do końca likwidacji mogło służyć praktycznej potrzebie uniknięcia trudności w przeprowadzeniu wyborów w sytuacji, gdy spółdzielnia i tak zmierza ku zakończeniu bytu prawnego. Z formalnego punktu widzenia statut określa przecież „czas trwania” mandatu – tyle, że nie w latach, lecz poprzez wskazanie zdarzenia końcowego. Jeśli zapis został prawidłowo uchwalony przez uprawniony organ i zarejestrowany, to korzysta z domniemania zgodności z prawem do czasu jego ewentualnego uchylenia.
Z drugiej strony istnieją poważne argumenty przeciwko dopuszczalności takich zapisów. Po pierwsze, pojawia się zarzut, że kadencja powinna być z góry ograniczona czasowo – mandat organu spółdzielni z natury rzeczy ma charakter kadencyjny, co wiąże się z zasadą demokratycznego wyboru władz na określone okresy. Kadencje bezterminowe mogłyby prowadzić do zahamowania wewnętrznej demokracji spółdzielni i utrudniać członkom wpływ na skład władz. W literaturze przedmiotu wskazuje się, że ustanowienie organów bez kadencyjności narusza podstawowe zasady demokratyczne – analogiczne głosy pojawiały się np. na gruncie prawa o stowarzyszeniach, gdzie zauważono, iż statut przewidujący nieograniczoną czasowo władzę organów jest sprzeczny z zasadą samorządności i równości członków. Odnosząc to do spółdzielni, członkowie powinni mieć regularną możliwość wybierania i odwoływania swoich przedstawicieli.
Po drugie, rozwiązanie przewidujące kadencję „do końca likwidacji” może rodzić problemy praktyczne: jeżeli likwidacja przeciąga się na wiele lat (jak w analizowanym przypadku – trwa od 2007 r. i nadal się nie zakończyła), to skład organów zamrożony na tak długi okres może przestać odpowiadać aktualnej strukturze członkostwa. Mogą zajść zmiany – np. część członków wystąpi, pojawią się nowi członkowie – a organ przedstawicielski nie ulegnie odnowieniu, co oznacza, że osoby niebędące już członkami mogą nadal być przedstawicielami, albo nowi członkowie nie mają reprezentacji w najwyższym organie. Taka sytuacja stałaby w oczywistej sprzeczności z celami reprezentacji członkowskiej.
Prawo spółdzielcze nie przewiduje szczególnych regulacji kadencyjnych na czas likwidacji. Oznacza to, że wejście spółdzielni w stan likwidacji nie znosi obowiązku przeprowadzania wyborów do organów po upływie kadencji wynikających ze statutu. Co więcej, przepisy o likwidacji stanowią, że do likwidatora stosuje się odpowiednio przepisy o zarządzie (art. 119 § 1 Pr. spółdz.), ale nie ma przepisu, który usuwałby czy „zamrażałby” funkcjonowanie rady nadzorczej lub najwyższego organu w likwidacji – a zatem powinny one działać normalnie aż do wykreślenia spółdzielni z rejestru. Skoro tak, to również kadencje tych organów powinny biec normalnie i po upływie okresu statutowego należałoby przeprowadzić nowe wybory, nawet w okresie likwidacji. W praktyce oczywiście może to być utrudnione (mniejsza aktywność członków, likwidator zarządzający majątkiem), ale prawo nie zwalnia spółdzielni z obowiązku stosowania statutu także w likwidacji.
Podsumowując, przeważające argumenty prawne wskazują na niedopuszczalność kadencji zupełnie nieoznaczonej czasowo. W świetle standardów demokratycznych spółdzielni statut powinien określać konkretny okres pełnienia funkcji. Zapis „do zakończenia likwidacji” trudno uznać za określenie należycie limitujące czas kadencji – w skrajnych przypadkach oznaczałby kadencje kilkunastoletnie lub dłuższe, co stoi w sprzeczności z ideą kadencyjności. Pogląd likwidatora, iż takie unormowanie jest sprzeczne z prawem, znajduje oparcie w rzetelnej wykładni celowościowej art. 37 § 1 i 45 § 4 Pr. spółdz. oraz w zasadach działania spółdzielni. Można zatem stwierdzić, że w obowiązującym prawie brak podstaw do uznania za ważne kadencji organu trwającej przez czas nieoznaczony (jak „do końca likwidacji”), zwłaszcza gdy likwidacja może trwać wiele lat.
Należy jednak dla pełni obrazu dodać, że do czasu formalnego zakwestionowania takiego postanowienia statutu (np. przez sąd rejestrowy bądź w postępowaniu sądowym zainicjowanym przez członka) zapis ten figuruje w rejestrze i może być interpretowany jako wiążący. Sąd rejestrowy, rejestrując zmianę statutu w 2014 r., najwyraźniej nie dopatrzył się wprost sprzeczności z prawem (być może uznał, że statut „określił” czas trwania kadencji, choć w sposób warunkowy). W praktyce dopiero spór (taki jak obecny) wymusza rozstrzygnięcie, czy zapis jest nieważny. Innymi słowy, możliwe są dwa podejścia: albo uznajemy go za skuteczny (co jednak, jak wykazano, rodzi poważne wątpliwości), albo za sprzeczny z ustawą i pomijany przy ocenie mandatów.
Problem długości kadencji organów spółdzielni w likwidacji nie był do tej pory jednoznacznie rozstrzygnięty przez Sąd Najwyższy w formie uchwały ogólnej. Niemniej jednak w orzecznictwie można znaleźć wypowiedzi wskazujące na konieczność zachowania zasad kadencyjności również w okresie likwidacji. W szczególności zwraca się uwagę, że niedopuszczalne jest, aby przedstawiciele spółdzielni byli „nieodwoływalni” do czasu zakończenia likwidacji, która może trwać wiele lat.
Stanowisko to pojawiło się w toku postępowania sądowego dotyczącego spółdzielni w długotrwałej likwidacji – wskazywano tam, że taki zapis statutu jest niezgodny z prawem spółdzielczym i podstawowymi zasadami spółdzielczości (wyrok z 20 lutego 2023 r. SO w Warszawie, XXV C 516/22). Argument ten został użyty do obrony tezy, że mandaty nie mogą trwać bezterminowo i że należy dopuścić odwołanie (odświeżenie składu) przed nieokreślonym końcem likwidacji.
Warte odnotowania są również orzeczenia odnoszące się do ogólnej problematyki przedstawicielstwa w spółdzielniach, choć wydane na tle zwykłego funkcjonowania, a nie likwidacji. I tak, w uchwale Sądu Najwyższego z 24 czerwca 1994 r. (sygn. III CZP 81/94) przyjęto, że wybór nowych przedstawicieli nie powoduje automatycznie wygaśnięcia mandatów dotychczasowych przedstawicieli – konieczne jest podjęcie stosownych uchwał o ich odwołaniu przed upływem kadencji. Orzeczenie to pośrednio potwierdza znaczenie określonego w statucie czasu trwania kadencji – dopóki ten czas nie upłynie, przedstawiciele zachowują mandat, chyba że zostaną odwołani. W realiach likwidacji oznaczałoby to, że jeśli statut przewidywał konkretną kadencję (np. 2 lata), to po jej upływie przedstawiciele tracą mandat, a wybranie nowych bez formalnego przedłużenia kadencji było konieczne. Jeśli jednak statut próbuje ustanowić kadencję do czasu likwidacji, można odczytywać to orzeczenie jako ostrzeżenie przed powstaniem swoistej „dwuwładzy” – równoległego funkcjonowania starych i nowych przedstawicieli, gdy brak jest jasnego momentu wygaśnięcia starych mandatów.
W literaturze przedmiotu podkreśla się, że zasada kadencyjności organów jest istotnym elementem ustroju spółdzielni. Przykładowo, prof. Z. Niedbała (Rada nadzorcza w systemie organów spółdzielni) wskazuje, iż mandat członka rady nadzorczej wygasa z chwilą upływu statutowo określonej kadencji. Wynika stąd, że statut musi przewidzieć termin końcowy sprawowania funkcji – po jego nadejściu mandat automatycznie gaśnie, o ile dana osoba nie zostanie wybrana ponownie. Doktryna dopuszcza możliwość odwołania członka organu przed upływem kadencji, ale traktuje to jako wyjątek wymagający wyraźnego umocowania (np. art. 45 § 5 Pr. spółdz. pozwala odwołać członka rady uchwałą 2/3 głosów). Ogólny wydźwięk komentarzy jest taki, że kadencje powinny być okresowe i odnawialne, co sprzyja kontroli nad organami.
Żaden z dostępnych komentarzy nie stwierdza expressis verbis dopuszczalności ustanowienia kadencji całkowicie nieoznaczonej. Przeciwnie, można odczytać z nich milczącą zgodę co do tego, że kadencje muszą być określone, choć ich długość pozostawiono autonomii statutowej (poza wyjątkami ustawowymi jak spółdzielnie mieszkaniowe). Znawcy tematu zaznaczają, że prawo spółdzielcze jest w dużej mierze oparte na zasadzie samorządności – członkowie powinni mieć realny wpływ na skład organów poprzez wybory. Kadencje nieograniczone czasowo ten wpływ niweczą.
W praktyce Krajowego Rejestru Sądowego kwestie kadencyjności organów spółdzielni pojawiają się przy okazji zgłaszania zmian w ich składzie lub zmian statutu. Sąd rejestrowy może odmówić wpisu zmian statutu, jeśli uzna je za sprzeczne z prawem. W omawianym przypadku sąd rejestrowy w 2014 r. zarejestrował nowy statut, co sugeruje, że nie dostrzegł on wprost naruszenia art. 37 § 1 czy art. 45 § 4 – prawdopodobnie dlatego, że statut formalnie „określił” czas trwania mandatu (choć poprzez zdarzenie przyszłe). Niemniej, gdyby obecnie doszło np. do zgłoszenia kolejnych zmian czy wyborów, sąd rejestrowy mógłby zbadać, czy osoby dokonujące zgłoszenia mają ważny mandat. Jeżeli likwidator zgłosiłby do KRS wygaśnięcie mandatów rady nadzorczej z powodu upływu kadencji, istnieje duże prawdopodobieństwo, że sąd rejestrowy taki wniosek uwzględni – kierując się wykładnią, że kadencja nie może trwać ponad statutowy termin. W praktyce sądy rejestrowe oczekują, że spółdzielnie regularnie dokonują zmian wpisów po wyborach organów, a brak takich zgłoszeń przez wiele lat może wzbudzać podejrzenia. Jednak bez inicjatywy likwidatora lub innego uprawnionego podmiotu sąd rejestrowy nie wszczyna z urzędu postępowania co do wygaśnięcia mandatów.
Reasumując, orzecznictwo i doktryna przychylają się do poglądu, że kadencje organów spółdzielni powinny być ograniczone czasowo również w okresie likwidacji. Wypowiedzi sądów sugerują nieakceptowalność sytuacji, w której organy pozostają niezmienne przez nieokreślony czas. Komentatorzy również podkreślają konieczność upływu kadencji jako naturalnego momentu wygaśnięcia mandatu. Brak jest natomiast stanowisk wyraźnie aprobujących rozwiązanie „do końca likwidacji” – wydaje się ono raczej ewenementem budzącym krytykę niż uznanym standardem.
Z punktu widzenia bezpieczeństwa prawnego i minimalizacji ryzyka zakwestionowania działań spółdzielni należy ostrożnościowo przyjąć, że mandaty przedstawicieli i rady nadzorczej wybranych w 2012 r. wygasły wraz z upływem standardowych kadencji, a zapis statutu o ich przedłużeniu do czasu likwidacji nie powinien być stosowany. Takie stanowisko jest lepiej uzasadnione prawnie i znajduje mocniejsze poparcie w orzecznictwie oraz doktrynie. Kontynuowanie działalności przez organy o niepewnym umocowaniu (kadencja znacznie przekraczająca normalny okres) stwarza istotne ryzyko prawne – np. członkowie spółdzielni lub kontrahenci mogliby podważać ważność uchwał podjętych przez nieuprawniony skład organów. W razie sporu sądowego istnieje duże prawdopodobieństwo, że sąd podzieli argumenty o niedopuszczalności bezterminowej kadencji, co skutkowałoby unieważnieniem wielu czynności organów podjętych po wygaśnięciu kadencji.
Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest formalizacja stanu zgodnego z rygorystyczną wykładnią prawa. Oznacza to uznanie wygaśnięcia mandatów przedstawicieli z wyboru 2012 r. oraz członków rady nadzorczej z wyboru 2012 r. (jeśli jeszcze tego nie uczyniono). Można to stwierdzić poprzez odpowiednie uchwały (np. walnego zgromadzenia lub zebrania przedstawicieli) albo przynajmniej odnotowanie tego faktu w protokołach likwidatora. Kolejnym krokiem powinno być przeprowadzenie nowych wyborów organów – o ile jest to celowe i możliwe na danym etapie likwidacji – albo ograniczenie działalności tych organów do niezbędnego minimum. Należy pamiętać, że w likwidacji obowiązkowym organem jest likwidator (pełniący funkcje zarządu), natomiast rada nadzorcza formalnie nadal sprawuje kontrolę i nadzór aż do wykreślenia spółdzielni. Dlatego jeśli likwidacja ma potrwać jeszcze dłuższy czas, warto zapewnić legalnie obsadzoną radę nadzorczą (poprzez wybory nowej rady na kadencję zgodną z prawem). Jeżeli natomiast likwidacja zmierza ku szybkiemu końcowi, a zwołanie walnego zgromadzenia jest trudne, likwidator mógłby rozważyć wystąpienie do sądu o wyznaczenie kuratora lub inne rozwiązanie zabezpieczające, choć standardowo nie ma takiego wymogu – wystarczy, by do zatwierdzenia sprawozdań końcowych zwołać walne zgromadzenie członków (nie przedstawicieli, jeżeli mandat przedstawicieli wygasł). Warto też rozważyć zmianę statutu i usunięcie kwestionowanego zapisu – najlepiej dostosować statut do standardowych rozwiązań, określając, że również w likwidacji obowiązują zwykłe kadencje organów lub że kadencja może zostać wyjątkowo przedłużona uchwałą walnego o krótki, ściśle określony okres, jeśli likwidacja jest bliska zakończenia.
Przyjęcie takiego kierunku działania zminimalizuje ryzyko prawne. Nawet jeśli dotychczasowi członkowie organów mogą odczuwać dyskomfort z powodu utraty przedłużonych mandatów, należy podkreślić, że działanie w granicach prawa i zgodnie z zasadami kadencyjności leży w interesie całej spółdzielni. W razie wątpliwości co do składu organów w likwidacji najprostszym rozwiązaniem może być zwołanie walnego zgromadzenia wszystkich członków (co w likwidacji jest dopuszczalne zamiast zebrania przedstawicieli) i podjęcie na nim odpowiednich uchwał porządkujących – np. zatwierdzających wygaśnięcie dawnych mandatów, dokonujących wyboru nowej rady nadzorczej lub postanawiających o zaniechaniu wyboru, jeśli członkowie uznają, że rada nie jest potrzebna na ostatnim etapie likwidacji. Walne zgromadzenie mogłoby też zmienić statut, usuwając wadliwy przepis.
Najbardziej racjonalną i bezpieczną wykładnią jest uznanie, że mandaty organów wybranych w 2012 r. już wygasły, a statutowy zapis o ich trwaniu do końca likwidacji był niezgodny z prawem. Zalecam jak najszybsze formalne dostosowanie stanu faktycznego do tego poglądu – poprzez odpowiednie uchwały i wybory – tak, aby likwidacja spółdzielni przebiegała z udziałem ważnie umocowanych organów. Taka droga zapewni pełną legalność działań podejmowanych w imieniu spółdzielni i uchroni przed zarzutami nieważności czynności z powodu braku kompetencji organów. W świetle przytoczonych przepisów, orzecznictwa i poglądów doktryny rozwiązanie to należy uznać za zgodne z prawem i zasadami dobrej praktyki w spółdzielniach.
SZARY]
Spółdzielnia w wiecznej likwidacji
Spółdzielnia usługowa ogłosiła likwidację w 2010 r., ale proces ciągnie się już ponad dekadę. Członkowie zauważyli, że rada nadzorcza od lat się nie zmienia, bo statut przewiduje jej kadencję „do zakończenia likwidacji”. Nowi członkowie nie mają żadnej reprezentacji, a starzy – choć dawno nieaktywni – formalnie dalej zasiadają w organach.
Uchwały podważone przez kontrahenta
Likwidator podpisał umowę sprzedaży nieruchomości. Kontrahent, analizując dokumenty, odkrył, że rada nadzorcza, która zatwierdziła warunki transakcji, działa na podstawie mandatu sprzed 11 lat. Transakcja została wstrzymana, a sprawa trafiła do sądu – kontrahent twierdził, że uchwała jest nieważna, bo organ był nieprawidłowo obsadzony.
Walne zgromadzenie jako ostatnia deska ratunku
W spółdzielni rolniczej mandaty przedstawicieli wygasły kilka lat wcześniej, ale nikt tego nie zauważył — do czasu, aż bank odmówił udzielenia kredytu, powołując się na „niepewny status organów”. Likwidator musiał zwołać walne zgromadzenie wszystkich członków, by wybrać nową radę i doprowadzić dokumenty do zgodności z prawem.
Kadencje organów spółdzielni muszą być jasno określone, a rozwiązanie „do końca likwidacji” nie spełnia tego wymogu i rodzi istotne ryzyka prawne. Orzecznictwo i doktryna konsekwentnie wskazują, że mandaty powinny wygasać po upływie statutowego terminu, nawet gdy spółdzielnia pozostaje w likwidacji. Przedłużanie ich bezterminowo prowadzi do podważalności uchwał, utraty kontroli członkowskiej i chaosu organizacyjnego. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest więc formalne uporządkowanie składu organów i dostosowanie działań spółdzielni do zasad kadencyjności.
Oferujemy kompleksowe porady prawne online oraz przygotowanie pism i uchwał dotyczących kadencyjności organów spółdzielni, statusu mandatów w likwidacji, zmian statutu i postępowań przed KRS. Pomagamy uporządkować sytuację prawną rady nadzorczej i przedstawicieli, tak aby działania spółdzielni były ważne i bezpieczne. Aby skorzystać z naszych usług, opisz swój problem w formularzu pod artykułem.
1. Ustawa z dnia 16 września 1982 r. Prawo spółdzielcze - Dz.U. 1982 nr 30 poz. 210
2. Ustawa z dnia 20 sierpnia 1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym - Dz.U. 1997 nr 121 poz. 769
3. Ustawa z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych - Dz.U. 2001 nr 4 poz. 27
4. Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93
Nie znalazłeś odpowiedzi na swoje pytania? Opisz nam swoją sprawę wypełniając formularz poniżej ▼▼▼ Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje.
Zapytaj prawnika - porady prawne online
Zapytaj prawnika